Anuncjatki Zakon Najświętszej Maryi Panny

Obchody święta Joanny Francuskiej w Grąblinie – 4 lutego 2014

23 kwietnia tego roku mija 550 lat od dnia urodzin św. Joanny Francuskiej.

Dokładnie w 1464 roku na dworze króla Francji Ludwika XI z rodu Walezjuszów przychodzi na świat założycielka anuncjatek. Kronikarz notuje, że była "piękną dziewczynką", była jednak garbata i wątła. Od wczesnej młodości podaje się jednak, że bardzo często "[...] Joanna modliła się do Maryi Panny, by zechciała powiedzieć jej, czym mogłaby jej usłużyć i oddać cześć [...]", bo wielkim pragnieniem Joanny była służba Maryi i sprawianie Jej radości. "[...] Pewnego razu, gdy modliła się w kaplicy, miała wrażenie, jakby Najświętsza Maryja Panna powiedziała do niej w sercu: Przed śmiercią założysz zakon na moją cześć. Sprawisz mi tym wielką radość i tym oddasz mi przysługę. Pięcioletniej dziewczynce słowa te utkwiły głęboko w sercu. Od tamtej pory jej największym marzeniem było założenie w przyszłości zakonu ku czci Najświętszej Maryi Panny i zbudowanie klasztoru, gdy tylko osiągnie stosowny wiek i władzę do tego potrzebną". (Fragment z Kroniki Anuncjatek) Zakon Sióstr Anuncjatek powstaje w końcu po 32 latach cierpliwości i oczekiwań w 1502 roku przy współudziale ojca Gabriela Marii OFM.

4 lutego siostry anuncjatki z zakonu kontemplacyjnego Najświętszej Maryi Panny w Grąblinie (niedaleko sanktuarium licheńskiego) świętowały uroczystość swojej założycielki św. Joanny Francuskiej. W ich klasztornym kościele pw. Matki Bożej Dziesięciu Cnót Ewangelicznych odbyła się uroczysta Msza Święta, której przewodniczył ks. Jan Rokosz MIC, dyrektor Stowarzyszenia Pomocników Mariańskich w Polsce i były przełożony generalny księży marianów. Po uroczystej liturgii siostry zaprosiły wszystkich uczestników na pyszny poczęstunek. Była to dobra okazja, aby móc spotkać się z siostrami, które na codzień nie opuszczają swojego klasztoru - jest to bowiem zgromadzenie klauzurowe.

Zdaniem ks. Jana Rokosza obecność tych sióstr nie jest w grąblińskim lesie przypadkowa: "Chcieliśmy uzupełnić naszą działalność apostolską o jakieś zgromadzenie klauzurowe, które będzie otaczało księży marianów, kustoszów tego miejsca, jak również wszystkich pielgrzymów przybywających tutaj, modlitwą i ofiarą życia". Do licheńskiego sanktuarium Matki Bożej siostry Anuncjatki przybyły w roku 2009, a 22 sierpnia 2010 roku oficjalnie zamieszkały w nowowybudowanym klasztorze, dokładnie w miejscu, gdzie kiedyś Matka Boża objawiła się Mikołajowi Sikatce.

4 lutego jest datą śmierci św. Joanny, która jest dla sióstr wzorem do naśladowania. Odpowiedzialna (pełniąca urząd przełożonej) zakonu w Grąlinie s. Ludwik Maria mówiła, że św. Joanna była kimś, kto potrafił się łączyć z Chrystusem w cierpieniu, a w kontemplacji Jego męki czerpać siłę do kochania. Przy tym nieustannie miała przed oczyma Najświętszą Pannę, aby od Niej nauczyć się, jak doskonale podobać się Oblubieńcowi Jezusowi Chrystusowi.

Galeria

Homilia z okazji
550. rocznicy urodzin św. Joanny Francuskiej
Siostry Anuncjatki, Grąblin – Licheń, 4 lutego 2014
Iz 54,2-5; Kol 3,12-17; Mt 5,1-12a

Święta Joanna patronką kobiet i rodzin zmagających się z trudnościami

1. Często oceniamy wartość samych siebie i innych po zewnętrznym wyglądzie. Wiele osób wydaje fortuny, aby pięknie wyglądać, bo atrakcyjność zewnętrzna jest dla nich często najważniejszym źródłem godności i wartości. 2. Dzisiaj wspominamy kobietę, która zewnętrznie raczej nie była atrakcyjna. Zachowane o niej wspomnienia i jej portrety wyraźnie wskazują, iż była fizycznie upośledzona. Ponadto miała skomplikowane, uczuciowo trudne i poplątane życie. Dlaczego więc pamięć o tej kobiecie, która urodziła się ponad pięć wieków temu, wciąż przykuwa naszą uwagę? Ta święta może być inspiracją, drogowskazem i pociechą dla wszystkich wierzących, zwłaszcza dla kobiet i rodzin zmagających się z trudnościami. W swoim życiu doświadczyła bowiem wielu odrzuceń i upokorzeń, zwłaszcza ze strony mężczyzn, ale potrafiła je przekuć na godne i piękne życie. 3. Święta Joanna Francuska urodziła się 23 kwietnia 1464 r., czyli dokładnie 550 lat temu, jako córka króla francuskiego Ludwika XI. Z powodu swego wyglądu została odrzucona przez swojego ojca, który nie chciał jej nawet oglądać. Ojciec, król Francji, wstydził się swojej córki. Była dla niego zawodem także dlatego, że oczekiwał syna; to byłoby politycznie korzystniejsze. Joanna była więc wychowywana niejako w ukryciu przed dworem. Jak wielkie musiało to być upokorzenie dla młodej dziewczynki, przecież była córką króla. Gdy miała 12 lat, została wydana za mąż przez rodziców. Wówczas zawierano takie małżeństwa, aby zachować lub pomnożyć władzę i majątek. W małżeństwie czekają Joannę kolejne upokorzenia, bo jej mąż nie akceptował jej wyglądu. Często zabawiał się z damami dworu, omijając jej komnatę, co musiało być dla niej, jako kobiety, ogromnym upokorzeniem. Jednak Joanna zawsze była wierną i oddaną żoną, gotową do pomocy, kiedy mąż jej potrzebował. Czerpała siłę i poczucie godności z faktu bycia dzieckiem Boga. Źródłem jej siły była modlitwa, Msza święta, kierownictwo duchowe, pocieszenie, które znajdowała u Boga.

Po nagłej śmierci swego brata króla, jej mąż został królem Francji, jako Ludwik XII. Ona została pierwszą damą Francji. Król nie chciał brzydkiej żony, i mając na uwadze nowe plany swojej dynastii, wystąpił o unieważnienie małżeństwa, tłumacząc to nie młodym wiekiem w chwili zawierania ślubu, ale faktem, iż Joanna nie była dla niego fizycznie atrakcyjna. Fakt, iż przez 22 lata była jego żoną, nie miał dla niego znaczenia. W wyniku politycznych rozgrywek sprawa trafiła do Rzymu, a ponieważ papieżowi zależało na politycznych aliansach, małżeństwo to zostało uznane za nieważne. To było kolejne upokorzenie Joanny. Wiedziała przecież, że przesłuchania były manipulacją i zmierzały do wcześniej podjętej decyzji. Stwierdziła ona:

„Powód, dla którego ludzie mną gardzą, nie jest właściwy. Wartość człowieka nie wynika z piękna ciała, ale z piękna duszy. Ja mam swoją wartość jako księżniczka, córka króla, żona króla, i jako katoliczka, i żadna brzydota nie może zanegować tych wartości. To jest sprawą ładu moralnego. Ludzie mogą sobie myśleć, co chcą, mogą osądzać, jak chcą, ale ja się będę zachowywała bez arogancji i w pełnej zgodności z moją godnością”.

4. Odrzucona i upokorzona przez ojca, męża, współczesne jej autorytety, nie uległa rozpaczy, nie popadła w depresję, nie usunęła się w cień, ale słuchała tego, co Bóg ma jej w tych sytuacjach do powiedzenia. Posłuszna natchnieniom Ducha Świętego, odnalazła nowe powołanie: założyła zakon poświęcony najpiękniejszej kobiecie świata: Najświętszej Maryi Pannie, którą pragnęła naśladować, aby tak jak Ona, zostać piękną przed Bogiem. Tenże sam papież, Aleksander VI Borgia, który zatwierdził unieważnienie jej małżeństwa, po czterech latach zatwierdził regułę jej nowego zakonu. Joanna miała wtedy 38 lat. Po dwóch latach, w 1505 roku, zmarła w opinii świętości. Papież Pius XII kanonizował ją w 1950 roku. Siostry Anuncjatki po dziś dzień wskazują światu, jak żyć, aby podobać się Panu Bogu, zamykając się za murami klasztoru i zakrywając zakonnym habitem swoje fizyczne piękno, aby rozwinąć w sobie bogactwo i radość ducha.

5. To, co dla wielu osób, zwłaszcza kobiet, jest przekleństwem i skazuje je na nieszczęście, dla św. Joanny stało się źródłem błogosławieństwa i duchowego bogactwa. Święta Joanna uczy, że każdy nasz defekt, każdy brak, każde upokorzenie i odrzucenie, i związana z tym samotność oraz cierpienie, każda porażka, są także miejscem obdarowania nieporównywalnie większego i piękniejszego. Udane życie rodzinne i małżeńskie jest darem Boga, i trzeba robić wszystko, żeby tak było, ale także doznane odrzucenie i upokorzenie, choć samo w sobie złe, nigdy nie skazuje człowieka na mniej szczęśliwe życie. Świadectwo św. Joanny dowodzi, że takie życie może stać się godne, płodne, szczęśliwe, a nade wszystko jest drogą, na której Bóg niejako rekompensuje trudne życie innymi duchowymi darami, po które tylko trzeba sięgnąć przez wiarę i miłość.

6. Kto wie, czy powstałaby Reguła 10 cnót, która jest perłą duchowości chrześcijańskiej, gdyby nie fizyczne defekty św. Joanny, które obudziły w niej wyjątkowe pragnienie podobania się Panu Bogu? Kto wie, czy powstałby Zakon Anuncjatek, gdyby nie godne przeżycie odrzucenia przez ojca, a potem przez męża oraz przyjęcie związanych z tym upokorzeń?

7. Zechciejmy odsłonić kolejne światła św. Joanny, aby rozświetliły mroki wielu kobiet i rodzin przeżywających podobne trudności. Przyjrzyjmy się zatem temu, w jaki sposób kobiety patrzą na siebie, i zastanówmy się również nad wzrokiem mężczyzn, kiedy spoglądają na kobietę. Kobieta patrząc na siebie w lustrze, często zastanawia się nad tym, jak ona będzie widziana przez mężczyznę. W świetle tego oczekiwanego odzewu nieraz ocenia samą siebie. Często jednak nie zastanawia się nad tym, czego właściwie mężczyzna w niej szuka i jaki odzew ona w nim wyzwala. Czy kobieta pomaga mężczyźnie, aby spoglądał na nią spojrzeniem głębokim, pełnym wiary w Boga, wrażliwym na jej godność, czy też wyzwala ona w nim jedynie spojrzenie płytkie, zaborcze, jednopłaszczyznowe?

8. Mężczyźni, gdy patrzą na kobietę, często dokonują jakby amputacji. Mniej zwracają uwagę na jej duchowe piękno, a bardziej zwracają uwagę na aspekt jej fizyczności. Mężczyźni często zaciemniają w swym spojrzeniu ludzką godność kobiety. Nieraz nie doceniają jej roli i trudu w przekazywaniu życia. Nie zastanawiają się nad tym, czy ma ona duchowe predyspozycje, aby być matką; czy wzrasta ona w cnotach rodzinnych, w zdolności do wnoszenia ciepła i odpowiedzialności w rodzinę. Mężczyzna potrafi spojrzeć na kobietę tylko w jednym wymiarze, i w jego oczach w danym momencie jest ona tylko koleżanką w pracy albo kucharką czy też pracownicą, kochanką, matką jego dzieci. Mężczyzna częściej zatrzymuje swą uwagę na jednym tylko wymiarze, a reszta go w danej chwili, a i może w ogóle nie obchodzi. Kobieta, gdy spogląda na mężczyznę, zazwyczaj spogląda nieco głębiej. Często widzi ona w nim wszystkie wymiary równocześnie. Będzie ona sekretarką mężczyzny, ale od razu rozpozna ona czy on jest szczęśliwy, czy też nie, czy jest głodny i to, że ma koszulę niewyprasowaną.

9. Kobieta swoim spojrzeniem na mężczyznę, jakością swego duchowego życia może mu dopomóc, aby on połączył różne poziomy swego spojrzenia, aby nie zatrzymywał się tylko na jednym wymiarze, aby nie był egoistyczny oraz duchowo płytki w swym spojrzeniu i w swym oczekiwaniu. Swoim duchowym wpływem kobieta może wyzwolić mężczyznę z traktowania jej wyłącznie jako obiekt pożądania. Ale, gdy zabraknie u niej duchowej dojrzałości, gdy także u niej zwycięży egoizm, chęć podobania się za wszelką cenę, nawet po to, aby ona była użyta, i nadużyta, wtedy nie spełnia ona duchowej misji wobec mężczyzny. A jeśli zabraknie u niej poczucia własnej godności i duchowej dojrzałości, i jej samoocena ograniczy się jedynie do zdolności wywoływania w mężczyźnie pożądania, to doświadczy ona zapowiedzianego już w Księdze Rodzaju upodlenia. „Do mężczyzny będzie ona kierowała swe pragnienia, a on będzie nad nią panował” (por. Rdz 3,16), i będzie ją nadużywał.

10. Dziś, w 550. rocznicę urodzin św. Joanny, zwracamy się do niej jako do patronki kobiet i rodzin, które zmagają się z trudnościami. Prośmy ją o uleczenie spojrzeń, aby spojrzenie na siebie kobiet, jak i również wzajemne spojrzenie mężczyzn i kobiet były wyzwolone z egoizmu i manipulacji, z szukania jedynie piękna proponowanego przez Hollywood, aby te spojrzenia sięgały głębiej, by były na miarę spojrzenia Bożego. Dopiero przy takim patrzeniu nabywa się głębi, nabywa się godności, która umożliwia wychodzenie z życiowych trudności, z największych zranień i upokorzeń.

11. Pan Jezus w Kazaniu na Górze wypowiedział paradoksalne słowa: „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie” (Mt 5,3). Można by to ująć nieco inaczej: błogosławieni ci, którzy mają duszę ubogiego, albowiem właśnie wtedy mogą otworzyć swoją duszę na łaskę Bożą. Błogosławieni ci, którzy jasno i wyraźnie widzą swoje ograniczenia, swoje ubóstwo urody, zdolności, talentów, możliwości i szans życiowych, ponieważ właśnie wtedy mogą pełniej, autentyczniej i głębiej oprzeć się wiarą na łasce Bożej. I dopiero wtedy, mocą samego Boga, odnajdują najgłębszą szczęśliwość. Bo być szczęśliwym, jak uczy nas św. Joanna, nie oznacza nie mieć kłopotów i trudności, ale każdy problem, każdą trudność, każde odrzucenie i upokorzenie wykorzystać jako okazję do przyjęcia obfitszych darów Bożych.

12. Zakończmy słowami św. Pawła: „Jako wybrańcy Boży, święci i umiłowani, obleczmy się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem” (por. Kol 3,12).


Grąblin: 550 lat założycielki - Telewizja Konin, relacja filmowa


powrót do góry

Copyright © 2017 Zakon Najświętszej Maryi Panny (Siostry Anuncjatki)