Anuncjatki Zakon Najświętszej Maryi Panny

22 sierpnia 2010 – 22 sierpnia 2015
Minęło 5 lat ...

Siostra Maria od Miłosierdzia Bożego, anuncjatka z klasztoru w Grąblinie, w rozmowie z Robertem Adamczykiem wspomina i podsumowuje pięć lat życia w Polsce.

22 sierpnia minęło pięć lat odkąd siostry z Zakonu Najświętszej Maryi Panny (anuncjatki) zamieszkały w klasztorze w lesie grąblińskim. Uroczystość, procesję oraz minione lata w rozmowie z Robertem Adamczykiem z Biura Prasowego Sanktuarium Maryjnego w Licheniu Starym wspomina s. Maria od Miłosierdzia Bożego.


ROBERT ADAMCZYK: Mija pięć lat od momentu zamieszkania sióstr anuncjatek w Grąblinie. Siostra była jedną z mniszek, które pamiętają tamten dzień. Jak dziś, z perspektywy czasu, wspomina Siostra pobyt w Polsce, w Licheniu, w puszczy grąblińskiej, gdzie ponad 150 lat temu Matka Boża objawiła się prostemu polskiemu pasterzowi?
S. MARIA OD MIŁOSIERDZIA BOŻEGO: Te pięć lat minęło bardzo szybko. Mam wrażenie, że to było wczoraj. Pamiętam procesję z kościoła św. Doroty do nowej świątyni w Grąblinie. Była ona bardzo piękna. Było dużo ludzi – parafian, pielgrzymów, przyjaciół naszego klasztoru, księży marianów. Dopisała także pogoda. Ta procesja zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że byłyśmy w Polsce, w Licheniu, bardzo dobrze przyjęte. Na każdym kroku otrzymywałyśmy wyrazy sympatii. To było, i jest nadal, bardzo miłe. Mogę powiedzieć, że tego dnia czułam ogromną wiarę Polaków i miłość do Matki Bożej.

RA: W jaki sposób podsumowała by Siostra te minione pięć lat? Zna już Siostra język polski, poznała lepiej zwyczaje i kulturę naszego kraju. W jaki sposób ten czas wpłynął na Siostry duchowość?
S. MMB: Kiedy przypominam sobie te minione lata, najpierw chcę podziękować za nie Bogu. Bo zarówno całe licheńskie Sanktuarium, jak i nasz grąbliński klasztor, i przylegający do niego kościół, są dziełami Bożymi. Na początku były tylko cztery siostry. To niewiele. Gdy patrzę na to, w jaki sposób Bóg nas prowadzi, to widzę w tym ogromne dzieło Boże. W naszym klasztorze mamy także pokoje dla gości. Dzięki temu mogą do nas przyjeżdżać ludzie pragnący odkrywać naszą duchowość. Maryja objawiła się w tym miejscu pasterzowi Mikołajowi w dwojaki sposób – z jednej strony jako Królowa Niebios, a z drugiej jako Matka. Ja, jako anuncjatka, nie mogę naśladować Maryi jako Królowej Niebios. Ale kiedy wpatruję się w Maryję czytając Ewangelię, to chcę, na jej wzór podobać się Chrystusowi. W Nazarecie była troskliwą matką, opiekującą się swoim Synem; pod krzyżem była z kolei bolesna i bardzo cierpiała. Jest ona dla nas wzorem dlatego, ze była najwierniejszą uczennicą Chrystusa. To bardzo ważne, że osoby, które zatrzymają się w naszej kaplicy na chwilę modlitwy, mogą stąd wyjechać znając ją nieco lepiej, zarówno jako Królową, ale także jako ich matkę i siostrę, która chce uczyć nas zbliżać się do Chrystusa w konkretnym życiu. Siostry, które mieszkają od pięciu lat w Grąblinie, traktują to miejsce jak biblijny Nazaret. Naszym celem jest wykonywanie codziennych, małych, prostych gestów, ale w nich mamy kochać Chrystusa na sposób Maryi.

RA: Od momentu, gdy siostry anuncjatki zamieszkały w Grąblinie, w waszych uroczystościach, bierze udział za każdym razem wielu wiernych – zarówno licheńskich parafian, jak i pielgrzymów. Wydaje się, że Siostry wrosłyście w wizerunek Sanktuarium, stałyście się integralną jego częścią.
S. MMB: To prawda. Myślę, że to zasługa tego miejsca. Jest ono nieco na uboczu. Dzięki bliskości lasu można się wyciszyć, skupić na modlitwie. Poza tym zarówno kościół, jak i jego wystrój – połączenie kamienia i drewna, płaskorzeźba Maryi z wypisanymi dziesięcioma Cnotami Ewangelicznymi, ten ogromny krzyż górujący nad wnętrzem świątyni sprawiają, że jest tutaj dobry klimat do modlitwy. Maryja będąca pod krzyżem powierza Chrystusowi wszystkie modlitwy pielgrzymów – to ma swoją wymowną symbolikę i osobiście przemawia do mnie bardzo mocno. Otrzymujemy bardzo dużo intencji od pielgrzymów z całej Polski. Często bywa, że przyjeżdżają do nas ludzie znajdujący się w beznadziejnej sytuacji. Jedyne, co im pozostaje, to powierzyć się Bogu. Wiemy, że Maryja była całkowicie wierna Chrystusowi. I pomimo strasznego doświadczenia krzyża zawsze wierzyła, że Bóg zwycięży, że to On ma ostatnie słowo i dochowa swojej obietnicy. I z Bogiem zawsze jest wyjście z nawet - wydawać by się mogło- beznadziejnej sytuacji. Ważne jest także to, że w tym szczególnym miejscu pielgrzymi odkrywają, że Bóg jest najważniejszy i im bliski i mogą odzyskać pokój w sercu. Pomiędzy nimi a Bogiem rodzi się relacja ufności na sposób Maryi.

RA: Czy w ciągu tych pięciu lat Waszego pobytu w Grąblinie zrodziło się powołanie do życia zakonnego?
S.MMB: W ramach Zakonu Sióstr Anuncjatek działa Bractwo Zakonu Sióstr Anuncjatek. Na jednym ze spotkań był chłopak, któremu podobała się duchowość sióstr anuncjatek. Tu w Grąblinie budziło się jego powołanie. Dziś jest w seminarium Zgromadzenia Księży Marianów. Jeśli chodzi o siostry anuncjatki to w naszym głównym klasztorze w Thiais pod Paryżem przebywają aktualnie dwie Polki, które pragną wstąpić w szeregi naszego Zakonu. W Grąblinie spędziły kilka tygodni, aby odkryć i utwierdzić się w swoim powołaniu. Poza tym każda dziewczyna z Polski, która chciałby wstąpić do naszego Zakonu, musi być z nami w stałym kontakcie. Jest również możliwość spędzenia jakiegoś czasu z nami za klauzurą przed wstąpieniem do postulatu. Wspomniane Polki aktualnie przebywają we Francji. Przygotują się do złożenia ślubów wieczystych.

RA: Wspomniała Siostra o Bractwie Zakonu Sióstr Anuncjatek. Co to za grupa zrzeszona wokół klasztoru?
S. MMB: Jest to Bractwo Zakonu Sióstr Anuncjatek. Łącznie należy do tej grupy 17 osób – zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Są to osoby, które w stanie świeckim, na co dzień starają się żyć naszą duchowością. Trzy razy do roku w Grąblinie organizowane są rekolekcje dla Bractwa. Osoby należące do Bractwa przyjeżdżają do Grąblina z całego kraju, aby spotkać się i w klasztornych murach odkrywać nowe, nieznane im dotąd wartości, jakie przekazała w swoim duchowym testamencie św. Joanna de Valois, nasza założycielka. Jest to wspólnota, która powstała w 2011 roku, a więc w rok po osiedleniu się sióstr w klasztorze w lesie grąblińskim. Duchowym przewodnikiem Bractwa jest Marianin, ks. Eugeniusz Zarzeczny.

RA: W klasztorze organizujecie także rekolekcje. Kto może wziąć w nich udział?
S. MMB: Rekolekcje, które organizujemy w grąblińskim klasztorze myślę, że lepiej byłoby nazwać dniami skupienia. Zapraszam tych, którzy pragną spędzić czas na indywidualnym spotkaniu z Bogiem w atmosferze skupienia, ciszy i spokoju. W zdecydowanej większości są to spotkania dla osób indywidualnych, które choć na kilka dni pragną się wyłączyć z codziennego życia i pogłębiać lub odkrywać naszą duchowość. Z kolei przed świętami Bożego Narodzenia organizowałyśmy rekolekcje dla młodych ludzi, którzy zastanawiają się na wyborem drogi życiowej, także zakonnej. W ramach trwającego w Kościele Roku Życia Konsekrowanego włączmy się także w tzw. „sztafetę modlitwy”. Jest to inicjatywa zaproponowana przez siostry klauzurowe, których klasztory znajdują się na terenie całej Polski. Modlitewne czuwanie trwa nieustannie aż do zakończenia trwającego obecnie Roku Życia Konsekrowanego. W grąblińskim klasztorze, w ramach sztafety, będziemy modlić się jeszcze 5 listopada oraz 30 stycznia 2016 roku.

RA: Waszą założycielką jest św. Joanna de Valois, królowa Francji. W jaki sposób wcielacie w życie spuściznę, jaką Wam pozostawiła?
S. MMB: Św. Joanna nie jest zbyt znana zarówno we Francji, jak i w Polsce, nad czym ubolewam. Ona jest wzorem świętości. Historia jej życia pokazuje, że można służyć Bogu w każdym czasie swojego życia. Była córką króla Francji, Ludwika XI. Niestety nie była ulubienicą swojego ojca. Król spodziewał się, że będzie miał syna, który mógłby przejąć po nim sukcesję. Z tego względu odsunął córkę od siebie. Poza tym św. Joanna urodziła się z niepełnosprawnością (jedną nogę miała krótszą). Gdy już wyszła za mąż, była zdradzana przez co dużo cierpiała. I pomimo wielu przykrości, jakie spotkały ją ze strony męża, nadal go kochała i była wierna aż do śmierci. Dlatego jest ona wzorem świętości dla kobiet, które, tak samo jak ona, cierpią w małżeństwie. Jest także patronką osób kalekich. Tak jak św. Joanna, staramy się czerpać siłę z trzech filarów naszej duchowości, a więc z Eucharystii, Słowa Bożego i Męki Chrystusa.

RA: Dziękuję za rozmowę.
S. MMB: Ja również dziękuję. Korzystając z okazji chciałabym podziękować Księżom Marianom i przyjaciołom naszego grąblińskiego klasztoru : wszystkim, od których otrzymujemy wszelkie wyrazy życzliwości i wsparcia. Jednocześnie pragnę zapewnić o naszej pamięci w modlitwie.

Robert Adamczyk
Biuro Prasowe Sanktuarium


powrót do góry

Copyright © 2017 Zakon Najświętszej Maryi Panny (Siostry Anuncjatki)