
Nasze doroczne rekolekcje
Mamy w naszym klasztorze piękny stary obraz, który przedstawia Matkę Bożą Bolesną, która prezentuje pięć Ran Syna, a wokół Niej z lewej strony św. Franciszek z Asyżu i św. Klara, a z prawej błogosławiony O. Gabriel Maria i św. Joanna, nasza Matka Założycielka. Można z niego łatwo odczytać, że nasz Zakon zanurzony jest w duchowości franciszkańskiej. Dlatego tak bardzo ucieszyłyśmy się na rekolekcje z synem św. Franciszka - ojcem Cherubinem Żyłką ofm. Przez cały tydzień "odkurzałyśmy" nasze serca, naszą relację z Panem by na nowo docenić i ucieszyć się darem naszego powołania. Ojciec Cherubin z prostotą i radością dzielił się swoją wiedzą, doświadczeniem braterskiej służby w Kościele, bogatym duchowym świadectwem wierności Panu w powołaniu. Bogu niech będą dzięki za ten błogosławiony czas!
Dzielimy się poniżej kilkoma pięknymi myślami ojca, które dotyczą Maryi i Jej zaangażowania w dziele zbawczym swojego Syna.
Syn jak Matka
Wiele możemy się nauczyć z życia Jezusa, Jego postawy, zachowań, szczególnie względem ubogich, cierpiących, potrzebujących. Jeśli wpatrujemy się w Jezusa to bardzo często możemy zobaczyć jak w Nim odbijają się cechy Jego Matki. Gdyż On był synem Matki, Maryi. Widać czasami jakby matczyne oblicze Jezusa, zwłaszcza wtedy jak Pan Jezus się wzrusza. To tak dobrze widzimy w Ewangelii św. Marka, który zauważa te niuanse, np. kiedy widzi matkę płaczącą nad zwłokami swego syna w Nain, tam Jezus się wzrusza, On widzi ból matki i wskrzesza syna. A kiedy te dzieciaki tak biegają wokół Pana Jezusa, a On je tuli, błogosławi; albo kiedy kobieta wylewa flakonik alabastrowego olejku na nogi Jezusa, On daje obietnicę, że o tym geście będzie się tak długo mówić jak długo będzie głoszona Ewangelia. I jeszcze ta szczególna scena po zmartwychwstaniu, kiedy nad jeziorem Pan Jezus przygotowuje śniadanie uczniom. Przygotowanie śniadania to zadanie matki – jaki piękny jest to gest!. Można śmiało powiedzieć, że Jezus wziął dużo ze swojej Matki.
Wielkie i małe Amen
Pierwsze Amen Maryi zaczęło być rozdrabniane na takie małe codzienne Amen, Fiat, Tak, Bądź wola Twoja. Maryja bez pretensji w codzienności mówiła ciągle swoje Tak. Trochę tak jakby Pan Bóg się ciągle jej pytał, domagał się potwierdzenia tego pierwszego wielkiego Tak. Maryja uczy nas by w każdej sytuacji wciąż odnawiać swoje Tak dla Boga.
Kana
Maryja idzie z uczniami do Kany a tam jej symboliczny gest i troska Maryi, która dostrzega problem. Czy ona musiała się zatroszczyć o tak błahą sprawę? Przecież ona była gościem na tym weselu. Nie musiała się zajmować takimi sprawami. W wielkich dziejach zbawienia czy Maryja musiała myśleć o zaopatrzeniu w wino młodych małżonków i gości? Nie musiała. Ale znów wymowa tego gestu jest ogromna. Bo dla Maryi nie mam spraw „zbyt małych”, drobnych, o które nie można byłoby prosić. Ona nas uczy, że nie mamy wstydzić się żadnej małej sprawy, która dla nas może być wielka, że może decydować o naszym wewnętrznym pokoju albo o naszej opinii jak w przypadku tych małżonków z Kany. Dla Maryi nie ma spraw małych, za małych. To dodaje odwagi, aby do Maryi iść z najmniejszymi sprawami. Jak małe dziecko do swojej mamusi.
Gromadzi
Wieczernik z Apostołami, tutaj Maryja zebrała tych wystraszonych Apostołów. I to jest bardzo znamienne, że w Dziejach Apostolskich jest napisane, że to Apostołowie trwali z Maryją na modlitwie. To Maryja gromadzi ich na modlitwie. Tutaj jest Jej rola wiodąca, skupiająca. To ona z nimi prosi o Ducha Pocieszyciela. Matka gromadzi swoje dzieci na modlitwie.
Stabat Mater
Golgota, Maryja stoi pod krzyżem, Matka Boleściwa. Święty Jan kiedy opisuję tę scenę używa takiego słowa, które było częścią języka żołnierskiego, tzn. Maryja Stała pod krzyżem jak żołnierz, który stoi na warcie, który stoi mocno, pewnie. Maryja stała mocno pod krzyżem, świadoma swojego posłannictwa, swojej roli w tym dziele zbawczym Jej Syna. Ona stała bez histerii, stała jak na warcie, bez narzekania na Bożą wolę, na okrucieństwo losu. Z wyprostowaną głową przyjmowała Boże wyroki, świadoma tego co się dokonuje. To może być dla nas lekcja, żeby przyjąć krzyż jak Maryja. Stać mocno mając świadomość, że to ma sens. W dziele zbawienia to ma sens.
Samotność
Wpatrując się w Maryję możemy też odnaleźć swoją samotność, której potrzebujemy. Samotność jest bardzo twórcza, owocna, jeśli jest przyjęta ze świadomością, że to ma sens w zbawczym dziele Jezusa. W tej samotności odkrywamy siebie, bo tam są ukryte nasze boleści, zmagania, które ukrywamy przed światem. Maryja też ukrywała przed światem swoje zmagania, bo to są sprawy przeżywane tylko między Nią i Bogiem. Samotność to jakby nić łącząca nas z Bogiem. I tylko On wie, co tak naprawdę w naszych sercach dzieje się.
Ognisko miłości
Św. Beda Czcigodny nazwał Maryję takim pięknym wezwaniem Wiekuista Strażniczka Nieustannego Miłowania. Ten tytuł oddaje jakby całość posłannictwa Maryi. To co w nas jest istotne to miłość, którą Pan Bóg złożył w naszym sercu. Ognisko miłości, które w nas płonie, ono potrzebuje strażnika, który będzie dbał żeby ten ogień nie zagasł, który będzie bronił ten płomień od zakusów złego ducha żeby go nie zdmuchnął. Św Beda nazwał Maryje strażniczką tego co w nas najistotniejsze.



