Uroczystość św. Joanny de Valois

W tym roku uroczystość naszej Matki Założycielki – św. Joanny de Valois została przeniesiona z 4 na 15 lutego.  Uroczystej Mszy św. przewodniczył ks. Paweł Skonieczny, MIC. Oto wspaniała, naszym zdaniem, homilia:

W kolekcie mamy klucz do dzisiejszego Słowa, dzisiejszej myśli : Panie, Ty chciałeś aby  św. Joanna założyła Zakon Najświętszej Maryi Panny, aby się Tobie podobać. Aby się Bogu podobać. Św Paweł powie, że mamy się Bogu podobać, a nie ludziom, oczywiście mówi to w pewnym kontekście, pewnym ludziom. Bywa tak, że człowiek musi wybrać, albo się będę podobać Bogu albo ludziom. Ale to nie jest tak, że to się wyklucza. Właściwie jeśli chodzi o podobanie się Bogu i ludziom to mamy takie cztery opcje:

       1 Możemy się podobać i Bogu i ludziom. Bogu jest miłe nasze życie i ludziom też się ono podoba (pewnie, nigdy wszystkim, nie ma takiej możliwości, bo nawet Pan Bóg się nie wszystkim podobał)

       2 Może być tak, że człowiek może nie podobać się ani Bogu ani ludziom, bo tak swoje życie układa

       3 Może być tak, że podoba się ludziom, ale Bogu się nie podoba, bo to jest  życie głęboko nie uporządkowane

       4 Ale może być tak, że człowiek nie podoba się ludziom, którzy go odrzucają, odpychają, pogardzają nim, a on jednak Bogu się podoba

Św. Joanna była taką właśnie osobą, która ludziom się nie podobała, ale Bogu się podobała.

Jest takie przysłowie afrykańskie, które mówi, że „jeśli twoja strzała nie trafia w antylopę, to z podwójną siłą trafia w bawołu” Czyli dzięki temu, że ktoś nie trafił w cel bliższy, trafił z podwójną siłą w cel dalszy – zdobył większe trofeum. I ta porażka z antylopą była dla niego szansą, bo ominęła go mniejsza nagroda, ale dzięki temu zyskał o wiele więcej.  O tym mówi dzisiejsza Ewangelia ( O błogosławieństwach Mt. 5, 1-12). Dlatego błogosławieni ci, którzy wydają się być przegrani, bo są ubodzy, smutni, mają problemy, cierpią prześladowanie….ale nagroda ich jest w niebie. Być może nie wyszło im życie na ziemi, ludziom się nie podobali, ale może to było dla nich taką trampoliną, dzięki której odbili się do nieba. Może bardziej skupili się na życiu duchowym, nie zatrzymali się na tej nagrodzie tutaj na ziemi, aby się ludziom podobało, ale całe swoje siły włożyli w to żeby się Bogu podobać. 

I taka właśnie drogę życia przeszła nasza dzisiejsza Patronka, św. Joanna. Ona nie podobała się ludziom. Już kiedy się urodziła to nie podobała się temu, któremu powinna się podobać najbardziej – nie podobała się ojcu. Kiedy się urodziła on popatrzył na nią z niechęcią, ponieważ oczekiwał syna. Myślę, że po tej linii też nie podobała się matce, bo przecież liczyła na syna. Nie podobała się rodzicom to tego stopnia, że kiedy miała pięć lat odesłano ją z dworu, rodzina się nią nie opiekowała. Nie podobała się ponieważ była chorowita, ułomna i ponoć kaleka, bo utykała. Potem nie podobała się mężowi, zresztą niewiele miała tutaj do gadania. Gdy miała 12 lat została wydana za Ludwika, księcia Orleanu. 22 lata cierpienia w małżeństwie, bycia opuszczoną, odrzuconą, pogardzaną. Nie podobała się do tego stopnia, że kiedy już jej małżonek został królem Francji pierwsza rzeczą jaką zrobił było uzyskanie unieważnienia małżeństwa z Joanną. Kolejny raz zawiedziona, bo nie podobała się królowi. A w niej było ogromne pragnienie żeby się podobać. Jeżeli już czuła, że w ludziach nie znajdzie tej miłości, że nie znajdzie kogoś kto powie „Podobasz mi się, jesteś piękna księżniczko, dobra piękna i godna miłości!” To pojawiło się w niej pragnienie żeby podobać się Bogu i podobać się Maryi. Było to jej największe pragnienie. I kiedy była mała dziewczynką w wieku około pięciu lat, jak relacjonuje jej ojciec duchowy Gabriel Maria, usłyszała w swoim wnętrzu, w głębi duszy, słowa pocieszenia Maryi : „Trzy rzeczy nade wszystko podobają mi się i zawsze mi się podobały: Pierwszą rzeczą jest słuchanie mojego Syna, Jego nauk, aby ich słuchać wędrowałam wraz z innymi kobietami wszędzie tam gdzie było to możliwe. Drugą rzeczą jest rozmyślanie o Jego ranach zadanych w czasie męki na krzyżu. A trzecią jest otaczanie czcią Najświętszego Sakramentu Ołtarza, czyli Mszy św.”

Pragnęła podobać się Bogu, pragnęła podobać się Maryi dlatego pragnęła robić to co się Maryi podoba. A Maryja jej powiedziała, że jeżeli chcesz mi się podobać, to niech ci się podoba to, co Mi się podoba, a to się podoba Bogu: Po pierwsze słuchaj mojego Syna, to są słowa pełne miłości (chodzi o to aby każdego dnia nosić w sobie Słowo Boga), po drugie bądź blisko Boba w tym co dla ciebie uczynił – czyli w czasie swojej Paschy, na krzyżu – rozważaj Jego miłość, po trzecie – Eucharystia- karmienie się miłością, bo Eucharystia przemienia człowieka w miłość. Św. Joanna dopytywała Maryję o więcej szczegółów, żeby dobrze pojęła to o co chodzi. A odpowiedź Maryi jest taka: Jeśli pragniesz wypełnić tę drogę, to nabożeństwo doskonale, powinnaś myśleć o tym o czym myślał mój Syn na krzyżu, mówić słowa, które On wypowiadał na krzyżu i czynić to, co mój Syn czynił na krzyżu. Czyli – myśleć tak jak On, mówić tak jak On i czynić tak jak On.

Jeżeli chcę podobać się Bogu mam do wykonania trzy kroki – Myśleć jak On – czy ja myślę jak Bóg? I warto się zastanowić i zapytać: Boże czy ja myślę tak jak Ty? Jakie są moje myśli? Może powinienem zmienić moje myślenie? Teraz zbliża się najlepszy czas Wielkiego Postu aby przyjrzeć się swoim myślom, zobaczyć wokół czego krążą moje myśli.

Mówić tak jak On  – czy moje słowa są Chrystusowe, czy zapytuje się siebie – czy Jezus by tak powiedział? Co Ob. By w tym momencie powiedział?

Czynić tak jak On – Jezu co Ty byś teraz zrobił?,  Boże daj mi światło.

Pragnienie aby się podobać Bogu całkowicie – temu poświęciła całe swoje życie św. Joanna. I rzeczywiście jej życie podobało się Bogu i jej życie dalej promieniuje na kolejne osoby, na Zakon, na nas. I dzisiaj zaprasza mnie do tego abym szukał Boga w moim życiu, bym chciał Mu się podobać, żebym był do Niego podobny. Żebym myślał jak Bóg, mówił jak Bóg, czynił jak Bóg. Tak jak Jego Syn, tak jak Maryja, która idealnie wstępowała w Jego ślady i która nas zaprasza abyśmy poszli Jej drogą. Aby Bóg popatrzył na moje życie, uśmiechnął się i powiedział: Naprawdę podobasz mi się, w tobie mam upodobanie.

Serdecznie dziękujemy wszystkim za tak liczne przybycie, pomimo zimna i trudnych warunków atmosferycznych. Dziękujemy za radosne chwile przy kawie i słodkościach na naszej furcie.

Niech Maryja Was prowadzi swoimi śladami, tak aby podobać się Bogu i mieć z tego radość i pokój serca.

Przewijanie do góry